Jakub Budzyń strzelił gola na 1:0, ale Kotwica przegrała z Tarnovią 2:3

Piłkarze Kotwicy Kórnik po raz drugi prowadzili do przerwy 2:0 i przegrali mecz. Po porażce 2:6 z Unią Swarządz tym razem w takich okolicznościach polegli na własnym boisku z Tarnovią Tarnowo Podgorne 2:3.

Takie porażki bolą. Chyba mamy jakiś problem z psychiką, bo przegraliśmy mecz, którego przegrać nie powinniśmy – mówi trener Piotr Sołtysiak.

W czwartkowe popołudnie on i jego piłkarze przeżyli “deja vu”. Do przerwy nic nie wskazywało na to, że Tarnovia wywiezie z Kórnika jakiekolwiek punkty. Kotwica zdominowała rywali i zasłużenie prowadziła 2:0 po bramkach Jakuba Budzynia (20′) i Piotra Babuszkiewicza (35′), a miała jeszcze okazje by “zamknąć” mecz, bo szanse mieli Budzyń i Dawid Urbanek.

Niestety, w drugiej połowie mecz wymknął się gospodarzom spod kontroli. Swoje “pięć groszy” dorzucił sędzia, który w 57 minucie ewidentnie skrzywdził swoją decyzją miejscowych. Faul Mieszka Pytlaka nie podlegał dyskusji tyle, że przewinienie było przed polem karnym. Zawodnik gości upadł sprytnie w polu karnym, a arbiter ku zaskoczeniu wskazał na “11” i Tarnovia zdobyła kontaktową bramkę. Chwilę potem piłkę meczową miał na nodze Witold Walkowiak, ale za długo zwlekał z oddaniem strzału i piłka po nodze obrońcy poszybowała nad poprzeczką. W 70 minucie nie popisał się Adam Biba i goście wyrównali. W szeregach gospodarzy zrobiło się nerwowo, a efektem tego był stracony w 85 minucie gol. Chwilę potem Kotwicy należał się ewidentny karny. Adam Śniegowski minął już w polu karnym rywala, a ten upadając na murawę złapał go za nogi. Dlaczego sędzia nie podyktował “jedenastki”? Tego nie wie nikt. Decyzja arbitra rozwścieczyła piłkarzy, a nie wytrzymał Witold Walkowiak, który najpierw otrzymał żółtą kartkę, a po chwili powiedział trzy słowa za dużo i sędzia wyjął czerwony kartonik, co oznacza, że skrzydłowego czeka pauza.

Witoldowi Walkowiakowi w końcówce puściły nerwy i ukarany został czerwoną kartką

– Sędziowie bez dwóch zdań skrzywdzili nas swoimi decyzjami, ale pretensje możemy mieć sami do siebie – powiedział Piotr Sołtysiak. – Musimy teraz szukać punktów w najbliższych meczach – dodał.

Trener Piotr Sołtysiak ma nie lada ból głowy. Jego zespół dwukrotnie w tym sezonie prowadził do przerwy 2:0, by przegrać oba mecze

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.